Wojciech Drewniak – Historia bez cenzury 2 – polskie koksy

Późne godziny wieczorne. Siedzisz na obszernej polanie, słyszysz odgłosy natury, po twarzy bije Cię ciepło dogasającego ogniska. Naprzeciwko Ciebie rozlokował się Wojtek Drewniak. Rozpoczyna opowieść o polskich bohaterach, z typowym dla siebie przejęciem. A ty słuchasz, słuchasz i słuchasz…

Tak właśnie może czuć się czytelnik  „Historii Bez Cenzury 2”, drugiej książki Wojciecha Drewniaka, absolwenta historii i jednego z autorów kanału na YouTubie, w którym opowiada o swojej pasji. Robi to w tak charakterystyczny sposób, że przyciągnął do siebie prawie pół miliona osób.

Autor tak jak zwykle zamieścił informację, że jego książka może zawierać treści nieodpowiednie dla niektórych widzów. Spokojnie, nic bulwersującego w niej nie przeczytamy, problemem dla niektórych mogą być jedynie jego liczne myślowe skróty i niezbyt górnolotny język. Obok „Potopu” tej pozycji nie postawimy, ale przynajmniej wreszcie zapamiętamy coś z historii.

Może wydawać się, że skoro autor już w tytule książki informuje nas, że może zawierać kontrowersyjne treści, to na lewo i prawo będzie obsypana wulgaryzmami. Brak cenzury to jednak nie tylko występowanie przekleństw, ale także zupełna wolność wypowiedzi. Z owej wolności skorzystał Drewniak, który pisze tak jak myśli. Bez ogródek, eufemizmów i poprawności politycznej. Nie boi się podejść do swoich opowiadań z dystansem i humorem, na przykład poprzez zdrabnianie imion bohaterów. Poważny Tadeusz Kościuszko z podręczników do historii, przemienia się nagle w Tadka, który bez skrupułów pokonuje Rosjan pod Zieleńcami. Po prostu swój chłop, a nie jakiś poważny generał, o którym się wspomina przy określonych rocznicach. Taka luźna atmosfera utrzymuje się od początku od końca książki.

Czy jest coś co może nam w tej książce nie przypaść do gustu? Być może sama osoba Drewniaka, z którym ja osobiście zasiadłbym przy butelce piwa (bezalkoholowym, z racji wieku) i pograł w karty. Wydaje się być kontrowersyjny, ale po bliższym poznaniu to wrażenie się rozmywa. Znacznie bardziej może razić nas język, jakim się posługuje. Osoby, które znają autora, z pewnością nie będą zaskoczone, ot, zwykły Wojtek, choć co niektórzy mogą być lekko zniesmaczeni niezbyt wyrafinowanym piórem. Żadna to grafomania, składnia też bez większych zastrzeżeń, autor pisze tak, a nie inaczej, ponieważ sądzi, że w ten sposób łatwiej trafi do odbiorcy. I słusznie.

Drewniak przedstawia nam życiorysy jedenastu postaci, dziesięć z nich to ludzie, ostatnia zaś to… niedźwiedź. Mimo niezbyt zgrabnego początku (autor wspominał, że nie przepada za wstępami), książka rozkręca się na tyle, że zapominamy o całym świecie, skupiając się wyłącznie na opisywanym bohaterze (czy jak mawia autor – koksie). Czyta się ją szybko, na jednym oddechu, ale co wyjątkowe, po skończeniu pamiętamy zaskakująco dużo informacji. Gdy ktoś zapyta nas o jednego z opisywanych w książce bohaterów, nie musimy silić się na filtrowanie podręcznikowych informacji i przekazywanie ich w zrozumiały sposób. Tutaj wystarczy… cytować fragmenty.

Różnica pomiędzy językiem pisanym, a mówionym polega na tym, że pisany jest sztywny i zaplanowany, natomiast mówiony – naturalny i spontaniczny. Taki jest właśnie styl Drewniaka. Dlatego właściwsze będzie określenie, że Drewniak jest dobrym mówcą niż słabym pisarzem. To co podoba mi się w nim najbardziej, to to, że potrafi przepięknie opowiadać o historii. Mogą razić nas jego niektóre sformułowania, może nie spodobać nam się jego styl, ale nie da mu się odmówić zaangażowania i pasji. I tą pasją jest w stanie zarażać innych, szczególnie młode pokolenie, których nie fascynuje poznawanie dat i suchych faktów. Oni pragną emocji, chcą się przekonać, że historia jest ciekawa, niezależnie czy mówimy o pojedynkach Zawiszy Czarnego, czy o wybrykach niedźwiedzia Wojtka.

„Historia bez cenzury 2 – polskie koksy” – to dobra i interesująca lektura o polskich bohaterach. Przedstawia zupełnie inne spojrzenie na naszą historię, ukazując ją w nowym, bardziej przyjaznym świetle. Nie nauczymy się tu żadnych konkretnych dat, nie poznamy czym jest urzędowy język, nie dowiemy się nawet, co oznacza przymiotnik „patetyczny”. Zamiast tego, książka oferuje nam charyzmatycznego Wojciecha Drewniaka, który ze spokojem i na pełnym luzie, opisuje największych patriotów jakich wydał nasz kraj. Nie stara się niczego owijać w bawełnę, pisze prosto, ale dobitnie. Opowiada interesująco, z pasją. Opowiada bez trudu, konkretnie. Opowiada po prostu… fajnie.

Ocena 9/10

Jeśli nie znasz jeszcze kanału Historia Bez Cenzury, szybko napraw ten błąd.

Historia Bez Cenzury 2 - polskie koksy recenzja książki

 

14 thoughts on “Wojciech Drewniak – Historia bez cenzury 2 – polskie koksy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *