Paweł Reszka – Mali bogowie – O znieczulicy polskich lekarzy

Jak to jest być lekarzem? Kiedyś szanowany zawód i wyznacznik statusu, teraz traktowany bardziej z pobłażaniem. Lekarz jest po to, by leczyć i nikt tego nie kwestionuje. Wokół tego zawodu urosło wiele uprzedzeń, mniej lub bardziej prawdziwych. Narzekamy na to, że lekarz nakrzyczał, że polska służba zdrowia jest w opłakanym stanie. Sam wiem, jak wygląda obraz polskich lekarzy, wiem jakie zdanie ma o nich społeczeństwo. Słyszę o udanych operacjach, innowacyjnych zabiegach, ale także o wpadkach i śmierci lekarza na dyżurze. Paweł Reszka także o tym słyszał, lecz on postanowił zbadać sprawę u źródła. Nie zamierzał pytać pacjentów, ale samych zainteresowanych. Chirurgów, kardiologów, psychiatrów, urologów. Pozwolił im się wypowiedzieć, aby to oni powiedzieli, dlaczego jest tak, a nie inaczej, co jest przyczyną złej sytuacji, bezduszności, która niszczy ostatnie przejawy empatii.

Paweł Reszka sam zatrudnił się jako sanitariusz, aby poznać sprawę z autopsji. Trochę się zawiodłem, gdyż sądziłem, że autor pobawi się w detektywa, w osobę szukającą intryg i malwersacji. Tymczasem prowadzony przez niego „Dziennik sanitariusza” jest jedynie dopełnieniem i przedstawia on zaledwie kilka wydarzeń, których pisarz doświadczył podczas pracy w szpitalu. Mimo, że tej formy w książce jest mało, to usunięcie tej skromnej cząstki wywarłoby negatywny wpływ na książkę. Te krótkie wstawki są swego rodzaju „wisienką na torcie”.

Książka składa się z kilkuset krótkich, prowadzonych przez Reszkę rozmów. Wiem, że część z Was będzie niezadowolona z tego powodu, sądząc, że taki zabieg jest pójściem na łatwiznę (bo to trochę tak, jakby porównywać grubą powieść do biografii w formie wywiadu rzeki). W tym jednak przypadku, z całą stanowczością stanę w obronie autora, gdy padną podobne zarzuty. Poszczególne rozmowy zostały „zmontowane” w taki sposób, że gdyby autor nie informował nas wprost o zmianie rozmówcy, ciężko byłoby uwierzyć, że w książce zostały zawarte wypowiedzi tylu osób. Zero chaosu i oznak niepoukładania. Zamiast tego mamy dziennikarski kunszt Pawła Reszki, który posiada wszelkie umiejętności, by trafić do odbiorcy i poruszyć go. Naprawdę miałem wrażenie, że wszystkie zdania w tej książce są dziełem jednej osoby. Zadziwiająca wręcz spójność. Majstersztyk.

„Mali bogowie” zostały podzielone na osiem rozdziałów, każdy skupia się na innym problemie. Przeczytamy o incydentach z pacjentami, zawodowym wypaleniu i pracoholizmie, wykańczającej pracy i bezlitosnym systemie. W każdej części szukamy winowajcy, który sprawia, że lekarzom i pacjentom dzieje się źle. W tym wszystkim tli się także mały promyk otuchy, dający nadzieję na poprawę sytuacji.

Możemy być pewni co do rzetelności napisanej książki, jest ona w końcu głosem samych zainteresowanych. Zadaniem Reszki było dotarcie do nich, sprawienie by się otwarli. Potem wystarczyło przekazać wszystko co usłyszał, czytelnikom. Zadanie w stu procentach wykonane.

„Mali Bogowie” jest przerażającą opowieścią, prawdziwą historią, która dotyczy każdego z nas. A właśnie dlatego, że ma ona z nami związek, powinniśmy ją przeczytać. Po to, aby dowiedzieć się, kto nas leczy. Nie robot, lecz człowiek, który może wypracować sobie naprawdę sporo, choć ogromnym kosztem. Często kosztem pacjentów. Literatura faktu z prawdziwego zdarzenia.

Ocena 10/10

 

Paweł Reszka - Mali bogowie - o znieczulicy polskich lekarzy

40 thoughts on “Paweł Reszka – Mali bogowie – O znieczulicy polskich lekarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *