Ransom Riggs – Miasto Cieni

Miasto Cieni Ransoma Riggsa, to kontynuacja Osobliwego Domu Pani Peregrine. Tym razem wychowankowie domu dla osobliwych zostają zmuszeni do odbycia podróży do Londynu – stolicy osobliwego świata. Ich ymbrynka (osoba umiejąca tworzyć pętle czasowe) Pani Peregrine, zostaje uwięziona w ciele ptaka. Z niewiadomego powodu nie może dokonać przemiany. Dzieci chcąc uratować dyrektorkę zamierzają znaleźć ostatnią ymbrynkę na wolności – pannę  Wren. Tylko ona jest w stanie zapobiec katastrofie. Mają tylko kilka dni, ponieważ jeśli pani Peregrine będzie ptakiem przez zbyt długi okres czasu, straci całe swoje człowieczeństwo i do końca życia pozostanie zwyczajnym sokołem.

Sytuację utrudnia fakt, że większość osób darzy osobliwców niechęcią. Dodatkowo muszą ukrywać się przed upiorami, które za wszelką cenę pragną przejąć od nich ymbrynkę. Ich jedyną bronią, będą tylko i wyłącznie własne dary. Czy to wystarczy, aby osiągnąć cel? Z godziny na godzinę liczba osobliwców spada, są oni skutecznie tępieni przez upiory i głucholce.

Można się obawiać, że książka Miasto Cieni będzie napisana tak jak większość drugich części trylogii. Ogólnie rzecz biorąc są one w ostatnim czasie bardzo modne i pisane według prostego, ale powtarzającego się schematu. Pierwsza część to porywająca, zaskakująca powieść w którym poznajemy bohaterów i utożsamiamy się z nimi. Drugi tom jest najczęściej spokojną, ale intrygującą książką, w której największą rolę odgrywa ostatnie kilkadziesiąt stron. Wtedy to autor uchyla rąbka tajemnicy, przyspieszając lub diametralnie zmieniając akcję. To widoczne gołym okiem wprowadzenie do ostatniego tomu trylogii, w którym cała historia zostaje zakończona i wyjaśniona na tyle, aby w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Miasto Cieni opiera się na podobnej zasadzie, jednak sposób jaki użył Riggs, jest dużo lepszy.

Książka rozpoczyna się względnie spokojnie, osoby nie szukające wysublimowanych słów powiedzą wprost – nudnie. Ja jednak powstrzymam się od wypowiedzenia tego słowa, ponieważ czytając kolejne strony zdajemy sobie sprawę, że taki początek miał sens, gdyż zawiera on wiele ukrytych przekazów, których nie sposób się domyślić. W części drugiej targają nami zupełnie inne emocje. W tomie pierwszym dopiero poznawaliśmy osobliwców, przerażały nas i niepokoiły. W Mieście Cieni jesteśmy już oswojeni z nietypowymi fotografiami, więc czytając książkę jesteśmy raczej zaintrygowani. Do czasu…

Mimo, że głównym zadaniem bohaterów jest doprowadzenie całej i zdrowej Peregrine do ymbrynki, w powieści istnieją również inne dylematy, które trapią czytelnika. Nie wiadomo jak potoczą się losy zakochanych w sobie Emmy i Jacoba, ponieważ wiadomo, że w rzeczywistości różnica wieku między nimi jest ogromna. Oprócz tego musimy też pamiętać, że bohater opuścił swoją rodzinę i nie jest już pewien czy ta decyzja była słuszna. Boi się, że nie jest godny, aby zastąpić swojego zmarłego dziadka. Jest wewnętrznie rozdarty. Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, momentami zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki, później jednak szanse dzieci maleją.

Ransom Riggs stworzył książkę bardzo przemyślaną, zagadkową, jak na prawdziwy thriller przystało. Niesamowite jest to, że w momencie gdy zwykły czytelnik spokojnie przewraca kolejne kartki, zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że właśnie przeoczył klucz do wyjaśnienia wielu tajemnic. Zakończenia powieści nie odkryłby nawet sam Sherlock Holmes. Mimo, że wstępne opinie czytelników mogą być rozbieżne, to jestem pewien, że po skończeniu Miasta Cieni bez wątpienia sięgną po trzecią część.

p1030873

p1030875

p1030878

2 thoughts on “Ransom Riggs – Miasto Cieni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *