Piotr Rowicki – Klątwa Herhora

Klątwa Herhora to przygodowa powieść Piotra Rowickiego. Mikołaj Strzałkowski wraz z siostrą Martyną i ich nieco ekscentryczną babcią, wyruszają w podróż do Egiptu. Pierwotnie miała jechać z nimi mama, ale na chwilę przed wyjazdem dowiedziała się, że została nominowana do nagrody literackiej. Jej radość była na tyle wielka, że kilkanaście sekund później uderzyła w tył radiowozu policyjnego. Nie było by w tym nic złego, ale przeznaczenie znów dało o sobie znać i pani Strzałkowska wpadła pod rozpędzonego rowerzystę. Skończyło się to na szczęście tylko na złamanej ręce. Tak więc wielce nieszczęśliwe dzieci będą musiały pilnować zdziwaczałą staruszkę i to kilka tysięcy kilometrów od domu. Czas pokaże, że w rzeczywistości będzie zupełnie na odwrót.

W samolocie babcia momentalnie wdaje się w pogawędkę z admirałem w stanie spoczynku, Bonawenturą Bossym (zamiłowanie do nieco nieco nietypowych imion Piotra Rowickiego przypomina trochę książki Edmunda Niziurskiego). Rodzeństwu wydaje się on podejrzany. Wkrótce te domysły mają się potwierdzić. Dzieci przybywają do Egiptu i odwiedzają tatę, który jest archeologiem i pracuje w Deir el-Bahari. Ciekawskie dzieci szybko wpadają na trop międzynarodowej afery.

Książka napisana została z dużą szczyptą humoru. Autor umiejętnie wodzi nas za nos, tak abyśmy do końca nie znali wyjaśnienia tajemnicy. Mimo, że znamy potencjalnych sprawców, tak naprawdę nie wiemy co zamierzają i w co są zamieszani. Rowicki starał się dopasować styl do młodzieży, używając wiele zwrotów, jakie teoretycznie używają nastolatkowie w dzisiejszych czasach. Jak wiemy jednak młodzieżowy slang szybko ulega zmianie, toteż język jakim posługują się bohaterowie, a zwłaszcza Mikołaj i Martyna, może delikatnie nas zrazić, ponieważ jest już trochę nieaktualny i momentami wydaje się śmieszny, a nawet żenujący. Mimo tego akcja jest interesująca, choć czasem niektóre wątki są bezcelowe i nie dodają niczego nowego do aktualnego przebiegu wydarzeń.

Maria Wróbel dodała do książki kilka czarno – białych rysunków, które wyręczają nasz mózg w wyobrażeniu sobie bohaterów, co według mnie jest w tym przypadku dobrym pomysłem, gdyż ilustracje w sporej części odwzorowują charakter każdej postaci, zarówno rodziny Strzałkowskich jak i czarnych charakterów.

Główną zaletą Klątwy Herhora jest fakt, że przebieg akcji niezwykle często ulega zmianie, tak więc z pozoru zaszufladkowane postacie, nagle mogą diametralnie się zmienić, co powoduje wieczne napięcie u czytelników.

Generalnie powieść Piotra Rowickiego jest interesująca, ale mnie jako wytrawnemu młodemu czytelnikowi, od samego początku brakowało w tej książce spójności. Autorowi zupełnie nie wyszło zastosowanie bardzo lekkiego pióra. To taki mały paradoks, gdyż książka w której wiele historycznych faktów, przeplata się z kolokwialnymi zdaniami, powodując irytację u czytelnika. Sądzę, że w takiej sytuacji lepsze było by zastosowanie starej zasady – decorum, to znaczy dostosowania stylu utworu do tematu. Dało by to znacznie lepszy efekt końcowy.

Nie mogę z czystym sercem polecić tej książki, gdyż może ona nie spełnić wymagań wielu czytelników. Jeśli komuś odpowiada podobna tematyka, polecam serię Agnieszki Stelmaszyk – Kroniki Archeo.

Ocena 6/10

p1030747

3 thoughts on “Piotr Rowicki – Klątwa Herhora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *